Aktualności

W przygotowaniu:

Słowacki Raj 2009, Tunezja 2009 i Jordania 2010 Czytaj dalej

Chorwacja 2010

Wczoraj wróciliśmy ze słonecznej i pięknej Chorwacji. Krótka relacja i zdjęcia – wkrótce :)

Kartagina i Sidi Bou Said

Dzień szósty

Tego dnia pospaliśmy trochę dłużej. Na śniadanie poszliśmy przed 9tą a po śniadaniu, taksówką pojechaliśmy na dworzec kolejowy. Dziś pora na Kartaginę i Sidi Bou Said. Czytaj dalej

Bled El Jerid

Dzień piąty

Obudziliśmy się o 7.oo ale leżeliśmy jeszcze pół godziny w śpiworach. W naszym domku było zimno i nie chciało się nam wychodzić z ciepełka. Czytaj dalej

Wrota Sahary

Dzień czwarty

Obudziliśmy się o 7 i zaczęliśmy się ubierać i pakować. W między czasie zrobiłem obchód całego hotelu. Byliśmy jedynymi gośćmi. Czytaj dalej

Matmata

Dzień trzeci

Budzik odezwał się o 6.oo – ubraliśmy się szybko i poszliśmy na śniadanie a później do recepcji, gdzie czekał na nas miły pan z autkiem dla nas. Czytaj dalej

Słowacki Raj 2008

Zdjęciowa relacja ze Słowackiego Raju, w przygotowaniu…

Tunezja 2008

Relacja w przygotowaniu…

Jordania 2010

Relacja w przygotowaniu…

Wyprawę czas zacząć :)

Dzień pierwszy

Godzina 3 rano. Budzik wyrywa nas z krótkiego snu. Przed wyjazdem, tradycyjnie położyliśmy się późno i wstajemy niewyspani. Ubieramy się i pakujemy auto. O 4:07 obieramy kurs na Warszawę i ruszamy. Czytaj dalej

Hammamet

Dzień drugi

Obudziliśmy się o 7, troszkę jeszcze pobyczyliśmy się w łóżkach i po porannej toalecie poszliśmy na śniadanko. Czytaj dalej

Wyruszamy :)

Czwartek, 06.10.2005

Godzina 4:00. Budzik oznajmia nam, że już czas na początek naszej przygody. Niewyspani (pakowaliśmy się do późna i udało nam się przekimać tylko 3 godzinki) docieramy na dworzec Bielsko-Biała Główna, gdzie o 5:59 pociągiem InterCity ruszamy do stolycy. Czytaj dalej

Pierwsze chwile na Bliskim Wschodzie

Piątek, 07.10.2005

Po około 3 godzinach zaczynamy krążyć nad Damaszkiem, zrobiliśmy ze dwa kółka i miękko siadamy na pasie. Teraz tylko przesiadka do autobusu i podjeżdzamy do budynku lotniska. Wypełniamy różowe karteczki i podchodzimy do okienka FOREIGNES, celnik wysyła nas do kolegi obok a tamten do jeszcze innego okienka. Pan bierze nasze paszporty i różowe karteczki i jest w szoku bo w komputerze nie może zlaleźć państwa o nazwie Bulanda (Polska). Zamiast Poland ciągle wyskakuje mu Tajland :) W końcu jednak się udało i słyszymy piękne „Welcome in Syria”. Czytaj dalej

W języku Chrystusa

Sobota, 08.10.2005

Budzi nas jakiś okropny wybuch, jest chyba około 4 nad ranem. Myśleliśmy że to jakiś atak terrorystyczny ale za moment muezin z pobliskiego meczetu swoim śpiewem ukołysał nas do snu. Ten wybuch jak się okazało to normalka w czasie Ramadanu. Oznajmia wszystkim że nastaje nowy dzień i przypomina o poście, od tej chwili aż do zachodu słońca muzułmanie nie mogą spożywać pokarmów oraz napojów. Czytaj dalej

Przejazdem przez Homs

Sobota, 08.10.2005

Trudno opisać ruch na ulicy, można w skrócie napisać, że zasady są proste: jedyną zasadą jest brak zasad z wyjątkiem klaksonu. Właściwie to od rodzaju trąbienia zależy wszystko. Wystarczy trochę pobyć na ulicy, żeby nauczyć się, który klakson oznacza, uważaj, który zejdź mi z drogi a który spierd… :) . Czytaj dalej

Crack de Chevaliers

Sobota, 08.10.2005

Minibusem dojeżdzamy pod sam zamek tuż przed zachodem słońca. Ponieważ jest już późno postanowiliśmy wykorzystać namiot, który nosiliśmy w plecaku. Nie ma sensu szukać hotelu, obchodzimy zamczysko dookoła szukając odpowiedniego miejsca. Spieszymy się bo za parę minut zrobi się ciemno. Udało się, nasz prywatny hotel stoi a w tle ciemne mury Craka, jest niesamowicie. Czytaj dalej

W mieście Nurii

Niedziela, 09.10.2005

Na miejscu złapaliśmy taksówkę i każemy się zawieść do Cairo Hotel. Chcemy sprawdzić czy faktycznie jest taki dobry jak go reklamowali w innych relacjach. Obsługa rzeczywiście przemiła a dodatkowo dowiadujemy się że pan, który nas przywitał, 20 lat temu był w Bulandii i bardzo miło wspomina nasz kraj. Czytaj dalej

Aleppo albo Hallab jak kto woli

Poniedziałek, 10.10.2005

Nie pamiętam ile trwała podróż do Aleppo, wydaje mi się, że minęła szybko. Gdy tylko nasz autobus zatrzymał się na końcowym przystanku, natychmiast napadli na nas taksiarze. Czytaj dalej

U Szymona Słupnika

Wtorek, 11.10.2005

Budzimy się wcześnie rano, jemy śniadanko i idziemy szukać transportu do Qualat al Saaman. Czytaj dalej

Zwiedzamy Allepo

Wtorek, 11.10.2005

Po chwili oddechu w hotelu, ruszamy na kolejną wycieczkę. Chcemy lepiej poznać miasto. Zwiedzamy dzielnicę ormiańską a następnie trafiamy do niedziałającego już szpitala psychiatrycznego. Czytaj dalej